wtorek, 20 marca 2012

number forty eight

Szykowałam się właśnie do szpitala w celu odwiedzenia Megan, jednak kierowca tour bus’a zatrzymał mnie, gdy chciałam już wychodzić.
- Coś nie tak ? – spytałam zdezorientowana.
- Właśnie odjeżdżamy – oznajmił.
- Jak to odjeżdżamy ? Dokąd ?
- Do Wolverhampton.
- Teraz ? – zdziwiłam się.
- Taki rozkaz – odparł i wrócił za kierownice odpalając silnik i ruszając z miejsca.
Natychmiast ruszyłam w strone naszego pokoju. W środku zastałam Liama i Danielle oraz przyglądającego im się Harrego.
- Dlaczego właśnie teraz jedziemy do Wolverhampton ? – spytałam z wyrzutem Tatuśka.
- Bo tak było w planach – odparł.
- No tak, ale co z Megan ?
- Jest już przeniesiona do innego szpitala.
- Jak to przeniesiona ? Kiedy ?
- W nocy ją przewieźli, jak spała – odpowiedział wzruszając ramionami. – Zatrzymamy się w moim domu, to będzie wygodniejsze dla nas wszystkich, a w szczególności dla Meg i małej. W końcu dom to dom.
- A co na to twoja mama ?
- Przecież ona o wszystkim wie. A jedna osoba w tą czy w tą … w szczególności taka mała osoba. Jeszcze się ucieszy – odparł.
- No dobra – mruknęłam nieprzekonana i posłałam Harremu pytające spojrzenie. – Co robisz ?
- Pacze.
- Paczysz ? – powtórzyłam. – Okej, a nie wiecie może co z Zaynem ? – popatrzyłam na towarzystwo, a Hazza słysząc moje pytanie jakby otrzeźwiał i wyszedł z transu.
- Czemu o niego pytasz ? – zapytał poddenerwowany.
- Bo nie było go wczoraj w szpitalu i ogólnie dziwnie się zachowuje.
- To przecież Zayn. On zawsze dziwnie się zachowuje – odparł bezproblemowo.
Liam i Danielle cały czas się miziali co szczerze mówiąc troche mnie irytowało, dlatego opuściłam pomieszczenie i ruszyłam w strone pokoju wypoczynkowego.
Stanęłam na środku zakładając ręce na piersi i próbowałam sobie poukładać bałagan, jaki obecnie miałam w głowie, gdy poczułam dobrze znany mi dotyk na biodrach. Chłopak zaczął muskać moją szyje, a ja chcą czy nie chcąc, automatycznie ją odchylałam umożliwiając mu tym samym jeszcze większy popis. Odwróciłam się do niego przodem składając na jego ustach pocałunki, które bez zastanowienia odwzajemniał i pogłębiał. Wsunął swoje dłonie do moich tylnich kieszeni przeciągając mnie tym samym do siebie, tak że nie było między nami ani centymetra odstępu.
Ten sposób zawsze działał, by podróż minęła szybciej. Nim się zdążyliśmy obejrzeć – byliśmy na miejscu.
Wysiedliśmy wszyscy zadowoleni, że w końcu będziemy mieć porządne łóżka i ruszyliśmy w kierunku rodzinnego domu Liama. Chłopak nacisnął kilkakrotnie dzwonek, a już po chwili naszym oczom ukazała się sylwetka miłej z wyglądu kobiety w średnim wieku z ciepłym uśmiechem na twarzy.
- Liam ! – krzyknęła widząc swojego syna w wejściu i rzuciła się na niego z uściskami.
- Czeeeść mamo – oderwał się od niej i zaśmiał pod nosem. – Chciałbym żebyś poznała Danielle – wskazał na brunetke. – I Samanthe – dodał. – Reszte już znasz.
- Dzień dobry – powiedziałyśmy chórem, a kobieta posłała nam szczery uśmiech.
- To właśnie dziewczyna Louisa, a ta … Harrego – wyszczerzył się, a my oblałyśmy się rumieńcami.
- Wejdźcie do środka – rzekła i zrobiła nam przejście. – Przygotowałam wam miejsca do spania, niestety w jednym pokoju się nie pomieścicie, dlatego macie do dyspozycji 2, w każdym są po 2 łóżka. Dacie rade ?
- Bez problemu – odparliśmy i ruszyliśmy na góre.
No niestety był mały problem… Megan nie będzie miała miejsca, ale tym się na razie nie przejmowaliśmy, bo w końcu nie wiadomo kiedy ją wypiszą ze szpitala.
W jednym pokoju byłam ja z Harrym, Eleanor i Lou, a w drugim reszta towarzystwa. Wiadomo przecież, że Larry musi być razem czy nam się to podoba czy nie.
- Jedźmy do Megan – jęknęłam ciągnąc Harolda w kierunku wyjścia. – Daleko stąd do szpitala ?
- 5 minut drogi metodą pięta, palce – odparł Liam wchodząc do naszego nowego pokoju.
- Świetnie, więc idziemy ? – zapytałam zacieszając.
- Ja może lepiej zostane z mamą, dawno się nie widzieliśmy. Dan też.
- Jasne, nie ma problemu. To kto idzie ?
- Ja na pewno – wyrwał się Lou.
- Więc idziemy w czwórke – stwierdziłam zadowolona zerkając na Eleanor i Harrego, którzy nie mieli nic do gadania.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w strone szpitala, który naprawdę był niedaleko. Po kilku minutach byliśmy już przy łóżku przyjaciółki.
- Jak się czujesz ? – spytałam.
- Dobrze – odparła z uśmiechem, trzymając na rękach swoją nową córeczke. – Chce ktoś potrzymać ?
- Ja chce ! – wydarł się lokers.
- Ciszej, bo ją obudzisz – szturchnęłam go, a ten przejął dziecko zachowując przy tym wyjątkową ostrożność.
Usiadł na łóżku obok i wpatrywał się w śpiące maleństwo. Siedziałam obok niego i uśmiech sam wpraszał mi się na twarz, patrząc na taki widok.
- Pasuje wam – stwierdziła Eleanor.
- Jest śliczna – zerknęłam na małą.
- Nasza też taka będzie – odpowiedział Harry zerkając na mnie. – Nazwiemy ją …
- Darcy – weszłam mu w zdanie, a ten tylko się zaśmiał.
- Jak ty mnie znasz …
- Ale nie spieszcie się co ? – wtrącił się Lou. – Nie jestem gotów na to, żeby zostać wujkiem po raz drugi, to za szybko.
- Spokojnie – uspokoiłam go wstając z miejsca.
Styles oddał Emme w ręce matki i gdy tak siedzieliśmy jeszcze chwile, nagle mała zaczęła się budzić. Obudziła się w sposób naturalny dla dzieci, czyli po prostu zaczęła płakać. Meg próbowała ją uspokoić jednak po 10 minutach bezskutecznych prób zaczęliśmy się niepokoić.
- Co się dzieje ? – spytała spanikowana Eleanor.
- Leć po lekarza – zarządziłam patrząc na wystraszonego Louisa i zaczęłam wraz z resztą towarzystwa pocieszać roztrzęsioną Megan, która nie miała bladego pojęcia co się dzieje. Po chwili do sali przyszedł lekarz odbierający poród blondynki i wziął dziecko na ręce.
- Co z nią ? – zapytała.
Lekarz jednak bez odpowiedzi wybiegł z dzieckiem z pomieszczenia zanosząc go gdzieś indziej, pojęcia nie mam gdzie.
- Co się stało ? Gdzie moje dziecko ? – zaczęła krzyczeć zalana łzami Meg.
- Uspokój się, wszystko będzie dobrze – powtarzaliśmy jej wszyscy.
- Boże, dlaczego wszystko co złe musi się przytrafiać akurat mnie ?
- Megan nic się nie dzieje, nie panikuj.
Ta jednak nie słuchała. Wstała z łóżka i z trudem wyleciała na korytarz w poszukiwaniu za jej córeczką.
- Panie doktorze – zatrzymała mężczyzne, który wchodził do jakiejś sali. – Proszę mi powiedzieć co się dzieje.
- To tylko gorączka, proszę wracać do łóżka – odparł i ruszył do swojego gabinetu.
Był zdenerwowany.
- Gorączki u niemowlaków są przecież niebezpieczne – powiedziała zdruzgotana i usiadła na krześle zawijając nogi pod samą brode. – Co jeśli …
- Wszystko będzie dobrze, słyszysz ? Nawet nie waż się myśleć, że będzie inaczej – mówił stanowczym tonem Lou siadając obok niej.
- Lou, ty chyba sam w to nie wierzysz … - popatrzyła na niego szklanymi oczami, a ten się nie odezwał ani słowem, tylko po prostu ją do siebie przytulił, a ta rozpłakała się jak mała dziewczynka wtulając się w jego tors.

_______________________________

ej nie podoba mi się o,O

22 komentarze:

  1. co Ty gadasz? fajne jest :D
    czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne jak zwykle nw co ty pieprzysz hahah ale napisz w koncu KTO JEST OJCEM DZIECKA ! (hahah mamy zakład z koleżanką i chcę wiedzieć która wygrała xd)

    OdpowiedzUsuń
  3. no właśniee kto bd ojceem malutkiej Emmy .
    czeekam na nowy . ; ))
    aa ten rozdział jest świetny , x)

    zapraszam do mnie : eveything-about-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Louieh nadaje się na ojca Emmy xdd Nie wiem dlaczego ale tak mi jakoś pasuje xd Czekam na kolejny <33

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział jak zawsze, niesamowity :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej no weź genialny! :) Więcej Sarry daj! ;)))) <33

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham jaak piszesz! Daj więcej scen +18 pomiędzy nimi bo dawno nie było :D

    OdpowiedzUsuń
  8. NO OJCEM DZIECKA JEST NIALL!!!!!!!!! TYLKO ONA NIE CHCIAŁA MU MÓWIĆ I POWIEDZIAŁY, ŻE JĄ KTOŚ ZGWAŁCIŁ! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Lou się zachowuje jakby to było jego dziecko. xD Ale przynajmniej dobry przyjaciel z niego. : ) Ej, co się dzieje z Zayn'em ? Błagam niech między nimi będzie ok, bo się normalnie potnę łyżeczką. Czekam na nn. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładny jest! Powalił mnie tekst: 5 minut drogi metodą pięta, palce...
    Proszę dodaj trochę czułości między sam i harrym, tęsknie za tym :)
    Musiałoby to słodko wyglądać jakby Harold czymał taką małą Emms :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ja obstawiam że ojcem jest Louis haha

    OdpowiedzUsuń
  12. PODOBA MI SIE !!! CZEKAM NN :* <3

    OdpowiedzUsuń
  13. ale zajefajny!!!!!!!!!!!!!11 chce następny ;o !

    OdpowiedzUsuń
  14. Zajebisty rozdzial chce wiecej sarry <3

    OdpowiedzUsuń
  15. mi się podoba! tylko zeby dziecku nic nie było :) i czekam na nastęny :D
    chce wiecej Hazzy i Sam ! ;D
    @kate9924_

    OdpowiedzUsuń
  16. mi sie bardzo podoba ! ; ))

    OdpowiedzUsuń
  17. oooch.. <33 Hazza z baby na rękach! O.O cuudo.. !! ^^ świetny rozdział <3 oby Emmie nic nie było ;< Hazza i Sam <333

    OdpowiedzUsuń
  18. Boskie to jest.♥
    Czekam na nowy.;D
    +
    zapraszam do mnie : http://lovelove1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny <3 Ja chcę wiedzieć kto jest ojcem Emmy ! czekam na nexta (:
    @Directioner_6

    OdpowiedzUsuń
  20. Niech Zayn będzie z Sam !!!!!!!!!!!!!! Proszę , Proszę


    Kama

    OdpowiedzUsuń